Okolice Hali Gąsienicowej

  Miejsce to zna zapewne każdy i niewątpliwie wielu za każdym razem gdy jest w tych okolicach zachwyca się tym widokiem. Z resztą wyobraźmy sobie, że wędrujemy przez ok. 1 h coraz wyżej. Zachwycamy się widokami, zmęczenie coraz bardziej nas dopada. W pewnym momencie ścieżka zaczyna schodzić w dół, pojawia się coraz większa ulga a za chwilę… Za chwilę ten piękny widok. Jak się w nim nie zakochać. Ma tyle uroku, że nawet w jedna z Warszawskich korporacji wykorzystała go  do ozdoby w Lunchowni, aby umilić czas posiłku swoim pracownikom.

Fot. naTatry.pl

Wyprawę w to miejsce zazwyczaj zaczyna się od Kużnic gdzie możemy dojechać prosto z Zakopanego busem, który odjeżdża z dworca PKS lub swoim autem. Wtedy możemy zostawić je na jednym z wielu parkingów, a następnie pieszo powędrować w górę. Następnie staniemy przed dylematem, który szlak wybrać. Mamy możliwość wędrówki przez dolinę Jaworzynki lub Skupniów Upłaz. Ta druga trasa wydaje się mniej wymagająca ale to już odczucie subiektywne. Warto samodzielnie zdecydować, która trasa wydaje się bardziej interesująca

 Po dotarciu na miejsce możemy zatrzymać się w schronisku ,,Murowaniec”. Warto zatrzymać się w tym miejscu. Usiąść na zewnątrz na ławce i chłonąć widoki, a one są niezwykle kuszące. Szczególnie, że stąd możemy udać się na szlaki prowadzące na Kasprowy Wierch, Orlą Perć, Świnicę czy Kościelec

  Aktualnie jest to jedno z najpopularniejszych miejsc. Jednakże zanim zaczęto wchodzić tutaj w celach czysto rekreacyjnych Hala Gąsienicowa tętniła pasterskim życiem. Wtedy nazywano ją jeszcze Halą Stawy lub Halą przy Stawach, całą zaś Dolinę,Doliną Siedmiu Stawów. Teren ten należał do góralskiego rodu Gąsieniców, od których wziął swoją dzisiejszą nazwę. Na przełomie XVII i XVIII wieku przeszła w ręce Szaflarskich. Pod koniec XVIII stulecia wróciła jednak do pierwotnych właścicieli. Liczne zabudowania na tym obszarze świadczą o wadze hali dla ówczesnej gospodarki. Przez długi czas była głównie miejscem wypasu bydła i owiec. Jeszcze w wydanym w 1925 roku, pod redakcją Chmielowskiego i Świerza, przewodniku po Tatrach, znajdziemy informację, że na spotkać tam można pasące się krowy i owieczki. Szałasy i ziemianki – jakie stały w tym miejscu – nie były jednak użytkowane wyłącznie przez pasterzy. Można domniemywać, że korzystali z nich także górnicy ze znajdującej się na Kopie Magury kopalni hematytu – rudy żelaza przydatnej w jubilerstwie czy wyrobie galanterii artystycznej. Jeszcze w XIX wieku z magurskich sztolni wywozić miano setki ton tego minerału, a tutejsi górnicy pracowali nad jego wydobyciem od niedzieli do piątku, często przez cały dzień. Hala Gąsienicowa była więc dla nich miejscem wytchnienia. Z górniczą przeszłością tych terenów wiążę się także legenda o Grzeli Królu – przywódcy powstania górników magurskich, którzy sprzeciwili się nakazowi pracy w niedziele[1]


[1] S. Adamkiewicz, Murowaniec- król polskich schronisk, https://histmag.org/Murowaniec-krol-polskich-schronisk-8165, (12.02.2019)