Elementor #11789

Schronisko? Czemu nie?

Pobyt w schronisku ma swój klimat. Stajemy się wtedy częścią natury. W górach nie ma mowy o sztuczności. Szczególnie w tych trudniejszych warunkach pokazujemy swoją prawdziwą osobowość. Tym trudniej tym łatwiej odkryć jak naprawdę znosimy stres, strach. Szczerze? Także jak jesteśmy ograniczeni…

 

Wiele tras wymaga rozłożenia ich na kilka dni. W tym przypadku korzystamy ze schronisk. Pytanie czy wiemy jak to robić, nie stając się gościem z koszmaru. 

 

Podstawową kwestią jest potraktowanie noclegu w schronisku jak przygodę, Nie oczekujmy warunków rodem z hotelu kilku gwiazdkowego. Tutaj dostaniesz łózko w pokoju wieloosobowym, a czasem nawet prześpisz się po prostu na podłodze w jadalni. Nie uwierzysz, ale… będziesz to najlepiej wspominać.  W związku z tym jeśli nie znasz zasad danego miejsca to dopytaj czy dostaniesz materac czy masz zabrać śpiwór. 

Dodatkowo sam nocleg i higiena. Historia długa i szeroka. Nie zawsze będzie ciepła woda, czasem będzie trzeba opanować metodę ,,ręcznikową” aby się umyć 😉 Buty warto zostawić na korytarzu, aby nie wnosić błota do pokoju, kurtki odwiesić na wieszaku a plecak odłożyć w miejsce łatwo dostępne dla nas ale też nie utrudniające swobodnego poruszania innym. 

Najważniejszy punkt jedzenie. Warto poruszać się tylko z gotówką, gdyż zwykła awaria terminala i umieramy z głodu 😉 Zazwyczaj menu jest ogólnie dostępne i można sprawdzić kiedy jest wydawany obiad a kiedy śniadanie.  Czasem będzie to najlepszy posiłek jaki dostaliśmy a czasem… No cóż…. To w końcu przygoda. 

Na koniec odłóż telefon. Rozejrzyj się wokół. Sam widzisz, że nikt z niego nie korzysta i wyglądasz co najmniej dziwnie. Poza tym i tak pewnie nie masz zasięgu. Schronisko jest schronieniem dla studzonych wędrowców a nie miejscem imprez do rana. Tutaj pograsz w planszówki, poznasz ludzi o podobnych zainteresowaniach. Otwierając się na innych także dowiesz się nowych rzeczy.

 

 

 

Także tego. 

Do zobaczenia na szlaku, a wieczorem zjemy razem kolację w schronisku.